FanFictions EXO [Tae]

WIEM! DŁUGO SIĘ CZEKAŁO! Ale miałam dużo na głowie :( ALE JUŻ KONIEC ROKU! YEAH! Więc będę pisać na bieżąco ^^ chyba ze weny nie będę miała ale to inna sprawa mam coś długiego w nagrodę. Tak zwany scenariusz. Dziewczyny dajcie się ponieśc marzeniom. Wyobraźcie sobie (specjalnie tak napisałam ten scenariusz) że to wy jesteście tą bohaterką.

Pozdrawiam Tae ^^ Miłego czytania :p  PS. Z tym że to długie to chodzi że będzie kilka części ^^

Dedykuję tą opowieść mojej przyjaciółce Kris ^-^

UWAGA TEN SCENARIUSZ JEST DLA DZIEWCZYN!
(na swoją odpowiedzialność czytasz drogi chłopcze xD)






CZ.1



Od czasu gdy przeniosłaś się do Chin byłaś wyśmiewana przez każdego bo miałaś inny wygląd. To dla ciebie już zaczynało być normalne. Za tydzień kończył się rok szkolny i szłaś do innej szkoły. Miałaś nadzieje że tam będzie lepiej. Przyjmą cie taka jaka jesteś.
-Wreszcie! Koniec szkoły! WAKACJE!- wykrzyknęłaś na całe gardło stojąc koło szkolnych bram. Nie interesowało cie co o tobie myślą. Miałaś już to gdzieś, najważniejsze było to że na całe wakacje wyjeżdżasz do Polski. Byłaś taka szczęśliwa że wreszcie spotkasz swoich przyjaciół, rodzinę i dom. Teraz już o niczym innym nie myślałaś. Planowałaś co będziesz tam robić zawsze gdy tylko wracałaś myślami do tego miałaś motyle w brzuchu. Nie mogłaś się doczekać.
Nareszcie nadszedł ten dzień. Jeszcze ostatnie poprawki. Patrzyłaś czy wszystko wzięłaś.
-_____, choć już bo na samolot się spóźnimy!- zawołała mama.
-Dobra, już idę!- powiedziałaś głośno bo byłaś w innym pokoju.
Przyszłaś do mamy z walizkami torbę miałaś już przewieszona przez ramię.
-Czemu wzięłaś tą torbę z EXO przecież nikt nie będzie wiedział o co chodzi w Polsce.- powiedziała mama z zaskoczeniem.
-Mamo! To moja ulubiona torba zawsze ją wszędzie nosze- wyznałaś z dumą w głosie.
Matka przewróciła oczami. Odwróciła się na pięcie i skierowała się w stronę wyjścia. Ty się lekko uśmiechnęłaś pod nosem i poszłaś za mamą. Tata już był na lotnisku. Nie wiem czemu tak szybko wyszedł ale mówił że musi jeszcze coś tam załatwić.
Wreszcie już na miejscu. W twojej Polsce. Gdy jechałaś do domu miałaś dziwne uczucie że ktoś cały czas za tobą jedzie. Ten sam samochód przez cały czas. Dziwne. Weszłaś do domu.
-NIE SPODZIANKA!-  wykrzyknęli wszyscy.
Popłakałaś się ze szczęścia. Wszyscy podeszli do ciebie i zaczęli cie przytulać, całować i wypytywać o wszystko. Ktoś puścił muzykę z radia. Zaczęłaś tańczyć, w raz z koleżankami. Impreza była udana. Gdy już wszyscy poszli postanowiłaś przejść się wieczorem.
Od początku miałaś przeczucie że ktoś za tobą chodzi. Ale nie wiedziałaś czemu. Miałaś dopiero 22 lata co się mogło stać. Szłaś dalej. Czułaś nie pokuj. Serce biło ci co raz szybciej w końcu przyspieszyłaś krok i słyszałaś tylko że ten obcy człowiek za tobą dalej szedł. Bałaś się. W końcu zaczęłaś biec.  Poczułaś nie miło Sierny ból w klatce piersiowej. Ktoś cie uderzył. Upadłaś na ziemię i nie mogłaś się ruszyć. Znowu poczułaś straszny ból, tym razem oberwałaś w głowę. Rozpłakałaś się.
-POMOCY!!!-wykrzyknęłaś z całych sił.
Nie miałas pojęcie czy ktoś cie usłyszy. Poczułaś zimny dotyk noża na ręce. Nie mogłaś biec. W końcu usłyszałaś głos. Męski głos.
-Nie krzycz. Jeżeli jeszcze raz zawołasz o pomoc będzie bardziej boleć.-powiedział niskim tonem.
Bałaś się. Chciałaś by ktoś cię znalazł i pomógł ci. Czułaś jak mężczyzna zdejmuje z ciebie powoli ubranie.  Układałaś w głowie najstraszniejsze scenariusze. Napastnik zdjął ci już kurtkę i zaczął zdejmować bluzkę. Zawołałaś ponownie o pomoc.
-POMOCY! NIECH KTOŚ MI POMOŻE!
Poczułaś pęknięcie skóry na brzuchu. Oberwałaś nożem w brzuch.
-Mówiłem coś! Nie dociera do ciebie! Zaraz będę nie miły i będzie boleć.  Więc uspokój się ____.
CO!? Skąd on zna moje imie!? Dlaczego on mi to robi!?
-Skąd znasz moje imie? Dlaczego mi to robisz? Co ja ci zrobiłam?- powiedziałaś szeptem. Ale wiedziałaś że wyczuł twój strach.
-Skąd powiadasz? Z nikąd. Dlaczego? Bo mam taki kaprys. Nic mi nie zrobiłaś.- odpowiedział na moje pytania.
Siedziałaś już w samej bieliźnie. Bałaś się. Mężczyzna chciał ci rozpiąć biustonosz ale zaryzykowałaś i wydarłaś się po raz kolejny.
-POMOCY!!!!! BŁAGAM NIECH KTOŚ MI POMOŻE!- krzyknęłaś z całych sił.
-JAPA! ZAMKNIJ SIĘ!
Uderzył cie kamieniem w głowę. Zćmiło cię totalnie, nie wiedziałaś co robić. Poczułaś ponownie zimny nóż który przejeżdżał całe ciało. Rozpłakałaś się.  Nagle usłyszałaś czyjś bieg. Miałaś nadzieje że ten człowiek ci pomoże. Dobrze myślałaś. Słyszałaś jak biją. Zorientowałaś się że to chłopak ci przybiegł na pomoc.
-I PAMIETAJ MIEĆ SZACUNE DLA KOBIET!- powiedział niskim miękkim głosem.
Lecz zdziwiłaś się ale pomocnik powiedział to po angielsku. Jako że ty miałaś doświadczenie wyczułaś akcent chiński. Kto to mógł być. Przeleciała ci taka myśl przez głowę. Poczułaś delikatne ręce na ramionach. Chłopak zaczął cie ubierać. Nie szarpałaś się by sama to zrobić bo byłaś cała obolała i nie miałaś sił na nic. Młodzieniec pomógł ci wstać i odprowadził cię do domu. Po drodze uspokajał cię.
-Już dobrze. Jesteś bezpieczna.- powiedział delikatnym niskim głosem.
Przeczuwałaś że chłopak nie jest z polski. Nie mówił dobrze po polsku, miał akcent chiński i podejrzewałaś że to azjata. Podniosłaś głowę i nareszcie ujrzałaś swój dom. Chłopiec otworzył przed tobą drzwi i nagle usłyszałaś.
-Dziecko! Co ci się stało!?- wykrzyknęli  rodzice.
-Nie chcę o tym mówić-odgryzłaś się z płaczem.
Poszłaś do pokoju rozebrałaś się i chciałaś pójść  się wykąpać. Gdy zobaczyłaś się w lustrze wybuchłaś płaczem. Nie mogłaś na siebie patrzeć. Miałaś siniaki, rany krwawiące i guzy na głowie. Do tego cała zapłakana. Byłaś jak z horroru. Weszłaś do wanny i pisnęłaś z bólu. Krew zaczęła znowu lecieć. Ciało ci pulsowało i do tego głowa jeszcze cie bolała. Ponownie wybuchłaś płaczem. Tym razem tak głośno że mama przyszła do łazienki. Nie drążyła tematu o tym co się przed chwilą stało, pewnie chłopak wszystko opowiedział… Właśnie chłopak!!! Nawet nie wiem jak ma na imie! 



Część 2 
Obudził cię blask słońca dobywający się z za okna. Głowa już nie bolała. Ale dalej czułaś ból ciała. Cały czas myślałaś o twoim wybawcy. To wstyd że nie znałaś jego imienia. Co prawda znałaś kilka faktów, był z chin, był silny i mądry. A co z resztą? Nic nie wiesz. Nawet nie mogłaś się od wdzięczyć.
-Ehhh- westchnęłaś rozpaczliwie.
Wstałaś z łóżka i zeszłaś na dół. Śniadanie już czekało na ciebie, obok leżała karteczka.

Cześć kochanie, ja i tata poszliśmy juz do pracy. Zrobiliśmy ci sniadanie.
A i Wu Yi Fan będzie się tobą opiekować, przyjdzie o 11 rano.
Smacznego :* 
Kochamy cię!
Opadłaś na krzesło ze zdziwienia. KTO TO JEST WU YI FAN!? Krzyczałaś w głębi duszy. Jakiś obcy człowiek będzie w twoim domu? Nagle usłyszałaś dzwonek do drzwi.  Była 10:45, to nie mógł być ten chłopak co mama mówiła. W sumie najlepiej żeby teraz nikogo nie było masz za duży mętlik w głowie. Ze wszystkich myśli wyrwał cię ponowny dzwonek do drzwi. Wstałaś i otworzyłaś drzwi wejściowe. Twoim oczom ukazał się silny, młody (w twoim wieku) przystojny chłopak. Patrzyłaś się na niego jak otumaniona.

-Halo? żyjesz?- odezwał się znajomy dla ciebie głos. 

-Eeee no tak tak. A moge wiedzieć jak się nazywasz?- spytałaś zaniepokojonym głosem, w końcu nie znałaś tego mężczyzny. 

-A to ty nie wiesz? Jestem Wu Yi Fan inaczej Kris. 

-Chyba się nie znamy. - spojrzałaś się w ciemne oczy bruneta. Takie piękne a jednocześnie tajemnicze. 

-Nie poznajesz mnie?- spytał zdziwiony. 

Nastała cisza. Nalej staliście w drzwiach a ty w piżamie. 

-Rozumiem że nie. To ja wczoraj pomogłem ci. - ostatnie słowa wypowiedział z dumą. 

-Czyli to ty?!- krzyknęłaś.
A on tylko skinął głową na tak.

Nagle naskoczyłaś na chłopaka i przytuliłaś go. On stał jak słup. Zdziwiony wpatrywał się w ciebie. Gdy dotarło do ciebie co właśnie zrobiłaś, od kleiłaś się od Krisa i twoje policzki zalały się wypiekami.

-P...przepraszam, poniosło mnie. Wybacz mi.- wydukałaś szeptem.

Chłopak się lekko uśmiechnął. On miał taki piękny uśmiech. Ale tajemniczy. 

-Emm może wejdziemy do ciebie do domu?- zachichotał lekko.

Ty odsunęłaś się i jednym ruchem ręki pokazałaś że go zapraszasz. 

-Rozumiem że masz się mną opiekować do puki nie wyzdrowieje i nie dojdę do siebie?- spytałaś.

-No chyba tak. Więc może zacznę od tego jak się czujesz?

-Lepiej głowa mnie już nie boli, ale ledwo chodzę. - powiedziałaś kulejąc w stronę Krisa. 

Nagle poczułaś okropny ból w kostce, zachwiałaś się i... Wu Yi Fan był na tyle szybki i zwinny że zdążył cię uchronić przed upadkiem na twardą ziemią. Zdziwiona spojrzałaś się na młodzieńca i wasze oczy się spotkały. Twoja twarz była około pięć centymetrów od jego. Twoje serce zaczęło bić jak szalone. Patrzyłaś się w jego oczy, były jak czarna dziura ale były piękne. Zauważyłaś że cały czas jesteś w jego objęciach. Myślałaś że twoje policzki zaraz się spalą. Podniosłaś się i znowu okropny ból w twojej kostce. Zchwiałaś się nie pewnie.

-Wszytko dobrze?  Choć położysz się do łóżka.- postanowił, tonem nie znoszącym sprzeciwu,ale za razem tak delikatnym że poczułaś się bezpiecznie.

Położyłaś się na miękkim łózku a Kris przykrył cię delikatnie kołdrą. Usiadł koło ciebie i zaczął gładzić twoje włosy. Spojrzałaś się na niego nie pewnie a on szczerze się uśmiechnął. Ty przymknęłaś lekko oczy i odpłynęłaś w świat snów. Czułaś się nareszcie bezpiecznie. Mogłaś spokojnie zasnąć i nareszcie odpocząć. 



Obudziłaś się w środku nocy. Spojrzałaś na swoją dłoń którą trzymał Kris. Kontem oka zauważyłaś że chłopak zasnął, ale spał nie spokojnie. Wiedziałaś że najmniejszy szmer wybudzi go z tego nie spokojnego snu. Zaczęłaś myśleć nad wszystkim co się ostatnio zdarzyło, koniec szkoły, przyjazd do polski, zaatakowanie ciebie, spotkanie Wu Yi Fana, i zakochanie się. NIE! Co ty mówisz!? skarciłaś się w duchu. Nigdy nie będziecie parą, on tylko ci pomógł a ty musisz dojść do siebie i tyle. Jak wyzdrowiejesz od razu wyjeżdżasz do Chin. Nie ma innego wyjścia.



Minął miesiąc, ty doszłaś do siebie, i jeszcze bardziej zakochałaś się w Krisie. A on? On dbał o ciebie opiekował się tobą. Pomagał jak sobie nie radziłaś. Czułaś się taka bezpieczna w jego silnych ramionach. Ale już czas wracać do China, do twojego drugiego domu. Rok szkolny zaczynał się za pięć dni. Spakowałaś się pożegnałaś się z rodzina i znajomymi. Wiedziałaś że będziesz tęsknić za Krisem. Tak bardzo chciałaś zasmakować jego ust na tan nie za ciekawy koniec, ale wiedziałaś że nigdy tak się nie stanie. Taki przystojny, miły opiekuńczy chłopak pewnie już miał swoją drugą połówkę. Samolot ląduje za 2 minuty. Ty już szłaś do drzwi, by wejść do autobusu który miał zawieść cię do samolotu. Nagle poczułaś ciepłe dłonie na swoim nadgarstku. Odwróciłaś głowę w stronę nie znajomego. To był Wu Yi Fan. Młodzieniec pociągnął cie do siebie i wasze usta dzieliły milimetry. Czułaś jego oddech, wpadający do twoich lekko uchylonych ust. Kris zrobił swój znajomy cwaniacki uśmieszek i spytał.

-Gotowa?

Ty kompletnie nie wiedziałaś o co chodzi,a on nagle pocałował cię. Jego duże wargi połączyły się z twoimi. Ciepłe usta i delikatne. Pocałunek był namiętny i długi. Przerwał wam odgłos kobiety informującej o starcie samolotu do Chin. Od kleiliście się od siebie. Cały czas patrzyłaś się mu w oczy, przytuliłaś go ostatni raz i wyszeptałaś mu prosto do ucha.

-Zawsze tego chciałam. Od momentu jak cię zobaczyłam.

-Ja też tego chciałem, proszę nie wyjeżdżaj jeszcze. Ja też nie długo wyjeżdżam do Chin do domu. Zaczekajmy.

-Nie mogę, obiecuje że jeszcze kiedyś się spotkamy. Kocham cię. - powiedziałaś półgłosem, i złożyłaś delikatny pocałunek na jego malinowych ustach.








1 komentarz:

  1. Takie ...Hym no poprostu Cudeńko , genialne i wg . Pisz dalej Tae ,wiesz że zawsze będę cię wspierać . Pamiętaj czekam na kolejną część ^-^

    Iku ~

    OdpowiedzUsuń